Nie każdy wie, że autor słynnego zdania „Mapa to nie terytorium”, za którym stoi nowatorska filozofia języka i prawdziwa rewolucja w myśleniu o ludzkim doświadczeniu, choć przez dziesięciolecia żył i pracował w Stanach Zjednoczonych, urodził się w Warszawie.
Alfred Korzybski próbował naprawić sposób, w jaki ludzie myślą. Nie przez moralizowanie, dawanie dobrych rad ani przekonywanie innych, jak powinni żyć. Zaczął od analizy języka. Jako ranny podczas I wojny światowej żołnierz twierdził, że niezrozumienie słów i pojęć potrafi zabijać nas równie skutecznie jak kule na linii frontu.
Nasza opowieść o rzeczywistości, nawet jeśli jest prawdziwa, szczera i najdokładniejsza, jak tylko potrafimy, nigdy nie jest samą rzeczywistością. Uczył, że myślenie wymaga pokory, która zaczyna się od przyznania, że „to, co mówię, nie jest jeszcze światem”. Słowa opisują doświadczenie, ale nie są doświadczeniem. Mogą się do niego zbliżać, mogą próbować uchwycić jego sens, mogą porządkować to, co wcześniej było chaotyczne, ale zawsze pozostają tylko pewnego rodzaju mapą. A mapa to jeszcze nie terytorium…
To założenie mocno wpływa na nasze rozumienie terapii. Nieprzypadkowo jeden z najważniejszych europejskich ośrodków kształcących terapeutów pracujących w podejściu skoncentrowanym na rozwiązaniach nosi imię wspomnianego polskiego myśliciela: Korzybski Institute w Belgii. Terapeuci skoncentrowani na rozwiązaniach cały czas pamiętają, że mapa to nie terytorium.
Specjaliści, którzy zrozumieli tę różnicę, pozostają bardzo pokorni wobec historii swoich klientów. Nigdy nie zakładają, że wiedzą lepiej, co dana osoba „naprawdę czuje”, „dlaczego tak robi” albo „czego naprawdę potrzebuje”. Nie oceniają, bo wiedzą, że widzą tylko mapę. Nie próbują dopowiadać sensów, nie tropią błędów i nie wciskają cudzej historii w gotowe teorie.
W naszej pracy jednym z najważniejszych przejawów szacunku wobec drugiego człowieka jest uznanie, że możemy uważnie poznawać jego mapę, ale nigdy nie powinniśmy udawać, że znamy jego terytorium lepiej niż on sam.
W efekcie w gabinecie terapeuty pracującego w taki sposób pojawia się coś szczególnie ważnego: przestrzeń, w której człowiek nie jest sprowadzany do diagnozy, problemu czy interpretacji, lecz w bezpieczny sposób może obcować z własnymi doświadczeniami. Może spokojnie - we własnym tempie i swoim językiem, z szacunkiem dla tego, co już wie, co potrafi, czego się boi i co przeczuwa - narysować najlepszą dla siebie mapę. Taką, która pomoże bezpiecznie przepłynąć przez najtrudniejsze burze życia.
oprac.: Michał Włodarczyk
--- --- ---